Jesień dla fanów seriali to istny dylemat:
Czy warto oglądać nowe seriale/zaczynać sezony?
Czy warto jeszcze kontynuować serie, które są z nami od lat?
Czy może lepiej rzucić to wszystko i wyjść z domu?
Czy lepiej wziąć się za krótkie serie (maks 2-3 sezony) i zrobić maraton?
Stare tematy tutaj:
2013
2014
podsumowanie sezonu 2014/2015
Co teraz oglądam dla czystej rozrywki?
Nadal Once Upon a Time, jednak ten serial lepiej oglądać po 3 odcinki niż co tydzień po jednym, także jeszcze sobie poczekam. Zawiłości fabuły i miliardy bohaterów powodują, że jest co odkrywać. Poza tym nowa Mroczna ...
Kontynuuję Gotham które coraz bardziej oddala się od pierwowzoru, nadal tęsknie za Fish Mooney - niestety obecny antagonista za dużo grał czarnych charakterów. Nie dorasta jej do pięt. Za to przemiana Edwarda Nygmy - mniam!
IZombie - przestało być tak strasznie rozlazłe a aktorka która gra rolę tytułową zaskakuje mnie każdorazowo swoją przemianą charakteru. Podbija cechy charakterystyczne i udowadnia wszechstronność
Odkryciem sezonu jest dla mnie serial Scream Queens - dawno nie widziałam tak udanego pastiszu. Jak American Horror Story jest to bólu poważny krwawy i właściwie bezsensownie obrzydliwy tak Królowe Krzyku są odświeżeniem tego sztywnego gatunku. Obowiązkowy element dla każdego fana horrorów.
Obsada : znana z AHS Emma Roberts (demoniczna), Jamie Lee Curtis (zimna), Lea Michele (irytująca jak w Glee) oraz pomniejsze role amerykańskich gwiazdek: jednego z Braci Ha...Jonas, i Ariany Grande.
Jednak największa uwagę zwracam na Billie Lourd - czyli córkę Carrie Fisher. Bardzo ciekawa aktorsko z dobrym głosem - ciekawe jak się jej rola rozwinie.
Fabuły nie zdradzę za bardzo, jeżeli powiem, że w KappaGammBeta pojawia się morderca w stroju maskotki szkolnej drużyny i zaczyna się bawić.
Z nowości obejrzałam Supergirl, i odliczajac główna bohaterkę (znana z ostatnich części Glee...mam nadzieję, ze ten serial się nie odrodzi) to dla samej Calisty Flockhart (Ally McBeal) warto poświecić czasem godzinkę.
Dość ciekawie zapowiada się też odgrzebywany w stylu typowych historii Penny Dreadful - Jekyll and Hyde. Niestety za dużo będzie w tym magii, także pewnie zarzucę. Chociaż dla samego klimatu uliczek mglistego Londynu..może warto?
Przestałam oglądać American Horror Story, dwa odcinki piekielnego hotelu mnie nie przekonały a pomysły Twórców przechodzą w kolejne koszmary. Podziękuję
Właściwie na inne już nie mam czasu. Kilka czeka na lepsze dni czy mokre i zimne wieczory.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seriale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seriale. Pokaż wszystkie posty
środa, 11 listopada 2015
środa, 8 lipca 2015
Serialowisko 2014/2015
Czas najwyższy na podsumowanie seriali z ostatniego połrocza.
Swego czasu pisałam o moim podziale na seriale Celebrowane i Obiadowe.
Teraz jednak, w gąszczu seriali o właściwie podobnej tematyce skupię się jedynie na nowościach.
Produkcje 2014/2015 lub nawet samo 2015:
Na pierwszy ogień idzie IZombie i Stitchers
Młoda dziewczyna zyskuje niezwykłą umiejętność odczytywania wspomnień zmarłych ludzi:
1. Bo zjada ich mózgi (IZombie)
2. Korzysta z najnowszej technologii przy fakcie, że cierpi na dziwną chorobę (Stitchers)
pomaga przy tym lokalnemu detektywowi w rozwijaniu zagadek kryminalnych.
Przez te zdolności jednak jest osobą aspołeczną i nie posiadającą przyjaciół. Do tego przejmuje część zachowań osoby której mózg zjadła/wszyła się.
Praktycznie identyczna fabuła dwóch seriali. Nie obiecujcie sobie jednak za wiele po Stitchers - drewniane aktorstwo (modelowa uroda głównej bohaterki nie może być lepsza od jej gry aktorskiej)
Na zabicie czasu i owszem, ale fabuła słaba, akcja ciągnie się i stosowane są zagrywki znane z seriali dla nastolatków. Mało pomysłowe.
Również same efekty specjalne bez szału.
IZombie - oprócz tego, że otoczenie głównej bohaterki jest drażniące (oprócz jednego przyjaciela jest ona uważana przez innych za medium, no bo wszyscy walczą ze złymi zombie a ona jest tym dobrym - bo karmionym) to serial da się oglądać - ale nie przy jedzeniu. Co prawda widać specjalne ograniczenie w ilości obsady (epizodyści, brak nowych, dochodzących bohaterów) a takim zabiegiem serial nie wyróżnia się niczym specjalnym. Do tego najgorsza czołówka jaką w życiu widziałam.
Sam pomysł dobry - zwłaszcza fragment o astronaucie.
Kolejnym serialem jest Outlander - historia Angielki która dziwnym zbiegiem okoliczności ( i odrobiną magii ) zostaje przeniesiona w czasie do Szkocji z okresu Jakobinów.
Serial rozwinął się nadzwyczaj dobrze, ma doskonale skrojoną muzykę, bardzo ładne zdjęcia i dobrze się ogląda facetów w kiltach. Również pozytywnie wychodzi zderzenie kultur: jak bardzo bądźmy szczęśliwe dziewczyny, że żyjemy TU i TERAZ, bez zakazów, gorsetów, i koniecznego męskiego opiekuna.
Całkowicie polecam wielbicielom historii Anglii (i Szkocji).
Największe oczekiwania mam do serialu Humans - jest to produkcja dziejąca się w niedalekiej przyszłości, gdzie sztuczna inteligencja zostaje obudzona a roboty wykonują większość prac za ludzi: opieka nad dzieckiem, gotowanie itp. zwłaszcza takich, gdzie nie trzeba podejmować decyzji.
Trafiamy do rodziny w której matka pracuje tak długo poza domem, że ojciec , nie potrafiąc sobie ze wszystkim poradzić wbrew opinii żony kupuje robota.
Z defektem
Mam nadzieje, że w tym serialu nadal będzie wątek etyczny - bardzo dobrze się ogląda. Poza tym jest to jakby kontynuacja A.I. (albo też dzieje się w tym świecie).
Znowu w lekarskim światku dzieje się Proof.
Scenarzyści i producenci stosują chwyt wielowątkowych historii, podobnie jak w przypadku American Horror Story. Zrobiony został przegląd ludzi którzy doświadczyli tzw "życia po śmierci" i na kanwie tego dzieje się historia o miliarderze opętanym chęcią dowiedzenia się "co potem" i lekko sfrustrowanej lekarce z traumą śmierci dziecka, nastoletnią córką i mężem który również jest lekarzem. Będzie obyczajowo także nie nastawiam się na kontynuacje oglądania.
The Astronaut Wives club - tylko dla tych, co lubią seriale w stylu "Gotowych na wszystko" gdzie jest dużo rożnych charakterów, ładne aktorki a wszystko to na tle historycznych zdarzeń.
Słabsza, dużo słabsza wersja Mad Men - zwłaszcza w przypadku nakreślenia fabuły i klimatu. Nie polecam. A to wszystko mimo oparcia o bestseller Lily Kopper i doskonale zachowane materiały z tych czasów (oparcie o faktyczne wydarzenia). Mam wrażenie, że to serial zrobiony "na siłę".
Swego czasu pisałam o moim podziale na seriale Celebrowane i Obiadowe.
Teraz jednak, w gąszczu seriali o właściwie podobnej tematyce skupię się jedynie na nowościach.
Produkcje 2014/2015 lub nawet samo 2015:
Na pierwszy ogień idzie IZombie i Stitchers
Młoda dziewczyna zyskuje niezwykłą umiejętność odczytywania wspomnień zmarłych ludzi:
1. Bo zjada ich mózgi (IZombie)
2. Korzysta z najnowszej technologii przy fakcie, że cierpi na dziwną chorobę (Stitchers)
pomaga przy tym lokalnemu detektywowi w rozwijaniu zagadek kryminalnych.
Przez te zdolności jednak jest osobą aspołeczną i nie posiadającą przyjaciół. Do tego przejmuje część zachowań osoby której mózg zjadła/wszyła się.
Praktycznie identyczna fabuła dwóch seriali. Nie obiecujcie sobie jednak za wiele po Stitchers - drewniane aktorstwo (modelowa uroda głównej bohaterki nie może być lepsza od jej gry aktorskiej)
Na zabicie czasu i owszem, ale fabuła słaba, akcja ciągnie się i stosowane są zagrywki znane z seriali dla nastolatków. Mało pomysłowe.
Również same efekty specjalne bez szału.
IZombie - oprócz tego, że otoczenie głównej bohaterki jest drażniące (oprócz jednego przyjaciela jest ona uważana przez innych za medium, no bo wszyscy walczą ze złymi zombie a ona jest tym dobrym - bo karmionym) to serial da się oglądać - ale nie przy jedzeniu. Co prawda widać specjalne ograniczenie w ilości obsady (epizodyści, brak nowych, dochodzących bohaterów) a takim zabiegiem serial nie wyróżnia się niczym specjalnym. Do tego najgorsza czołówka jaką w życiu widziałam.
Sam pomysł dobry - zwłaszcza fragment o astronaucie.
Kolejnym serialem jest Outlander - historia Angielki która dziwnym zbiegiem okoliczności ( i odrobiną magii ) zostaje przeniesiona w czasie do Szkocji z okresu Jakobinów.
Serial rozwinął się nadzwyczaj dobrze, ma doskonale skrojoną muzykę, bardzo ładne zdjęcia i dobrze się ogląda facetów w kiltach. Również pozytywnie wychodzi zderzenie kultur: jak bardzo bądźmy szczęśliwe dziewczyny, że żyjemy TU i TERAZ, bez zakazów, gorsetów, i koniecznego męskiego opiekuna.
Całkowicie polecam wielbicielom historii Anglii (i Szkocji).
Największe oczekiwania mam do serialu Humans - jest to produkcja dziejąca się w niedalekiej przyszłości, gdzie sztuczna inteligencja zostaje obudzona a roboty wykonują większość prac za ludzi: opieka nad dzieckiem, gotowanie itp. zwłaszcza takich, gdzie nie trzeba podejmować decyzji.
Trafiamy do rodziny w której matka pracuje tak długo poza domem, że ojciec , nie potrafiąc sobie ze wszystkim poradzić wbrew opinii żony kupuje robota.
Z defektem
Mam nadzieje, że w tym serialu nadal będzie wątek etyczny - bardzo dobrze się ogląda. Poza tym jest to jakby kontynuacja A.I. (albo też dzieje się w tym świecie).
Znowu w lekarskim światku dzieje się Proof.
Scenarzyści i producenci stosują chwyt wielowątkowych historii, podobnie jak w przypadku American Horror Story. Zrobiony został przegląd ludzi którzy doświadczyli tzw "życia po śmierci" i na kanwie tego dzieje się historia o miliarderze opętanym chęcią dowiedzenia się "co potem" i lekko sfrustrowanej lekarce z traumą śmierci dziecka, nastoletnią córką i mężem który również jest lekarzem. Będzie obyczajowo także nie nastawiam się na kontynuacje oglądania.
The Astronaut Wives club - tylko dla tych, co lubią seriale w stylu "Gotowych na wszystko" gdzie jest dużo rożnych charakterów, ładne aktorki a wszystko to na tle historycznych zdarzeń.
Słabsza, dużo słabsza wersja Mad Men - zwłaszcza w przypadku nakreślenia fabuły i klimatu. Nie polecam. A to wszystko mimo oparcia o bestseller Lily Kopper i doskonale zachowane materiały z tych czasów (oparcie o faktyczne wydarzenia). Mam wrażenie, że to serial zrobiony "na siłę".
piątek, 27 marca 2015
Sucharek w sreberku.
Zauważyłam rosnącą tendencje do przedkładania soundtracków nad scenariusze.
Przepis na sukces kasowy jest bardzo prosty w tym przypadku:
1. Bierzemy popularną powieść dla młodzieży (wspomniany Zmierzch, Miasto Anioła, Intruz, Igrzyska Śmierci, Niezgodna czy też inne tego typu amerykańskie produkcje).
2. Chwalimy się, jak to pisarka(najczęściej) dobierała piosenki według własnych upodobań (Zmierzch) lub zbieramy mniej/bardziej "gorących" artystów do reklamowania filmu swoją muzyką. Albo podpięcia się pod muzykę filmu (niestety, częściej to drugie, chociaż Igrzyska są chwalebnym wyjątkiem).
3. Wypuszczamy listę piosenek na kilka miesięcy przed oficjalną premierą kinową filmu. Niech się osłuchają i nucą. Notabene, jest to stały chwyt stosowany w przemyśle bollywood - jednak tam mają one podłożenie pod fabułę (wyśpiewanie uczuć), w końcu w większości to musicale, a widzowie często śpiewają razem z aktorami. Takie karaoke w stylu hinduskim na dużym ekranie (16:9).
4. Piszemy scenariusz, co z tego że książki (tak, przeczytałam kilka) są właściwie gotowym skryptem. Jest dziewczyna nie zgadzająca się z powszechnie panującym systemem, księżniczka, która zakochuje się w pierwszym, niszczącym jej światopogląd facecie (o ironio!). Scenariusz słabiutki ale w końcu jest ze swoim księciem z bajki, który albo posiada nadprzyrodzone zdolności, albo jest niebywale bogaty. Cokolwiek. Scenariusz nie jest dobry.
5. Bierzemy bardziej lub mniej znanych młodych aktorów, którzy zabłysnęli wcześniej talentem w jakimś filmie, ale nie skandalem. Te będą później. Do tego zapraszamy uznanych, często nagradzanych aktorów do zagrania antagonistów i/lub mentorów. Pamiętacie Eragorna? NO.
6. Nagłaśniamy w internecie/wszędzie poprzednie role młodych, pseudoromanse, życie prywatne. Wypowiedzi. Szum medialny niesamowity. W połączeniu z piosenkami dają doskonały efekt marketingowy.
7. Kręcimy. Co z tego ze drewniane aktorstwo i wszystko kradnie ktoś inny. Znajdujemy irytującą postać której nikt nie lubi, albo przesłodkie postacie poboczne.
8. Przy szumie wypuszczamy do kin. Ludzie idą, zachwyt, nie wiedzą że są zmanipulowani muzyką która przez pół roku zdążyła skojarzyć im się z czymś pozytywnym.
Tak, sama chodzę do kina na muzykę, jestem zmanipulowana czasem tą nagonką. Ale zauważam.
Jest to tolerancja wzajemna filmów i muzyki, często też seriali i muzyki. Audiofile będą oglądać filmy z dobrym tłem, bo przecież jeżeli tak znany zespoł (U2, M83, Haim, Paramore, Metallica itp itd.) napisał muzykę/dedykowany utwór to przecież to nie może być taki gniot.
Ale jest.
Jak niektóre filmy bolly. Sucharek w sreberku. Zero treści, ale przecież lekkie i dobrze się skończy. Jak komedie romantyczne tylko z rewolucją czy apokalipsą w tle. Nadal lepsze romanse niż Zmierzch. A to, gdy serial już dawno odpadł fabularnie od nawet nie takiej złej książki?(Pamiętniki Wampirów) A co tam, widownia już ustalona i będzie co odcinek kilka hitów z radia.
Uwaga: Te lepsze filmy z podobnym schematem działania same się bronią przed powyższym. Nie trzeba ich wymieniać, bo naturalnie nikt o nich nie pomyśli przy punktowaniu.
A temat wziął się z przesłuchania tej piosenki, gdzie nie znoszę tego filmu, głównych bohaterów i całej historii ale jestem tym bombardowana, najbardziej przy wylocie z Metra-Centrum gdzie plakat jest na całą ścianę. Po obejrzeniu pierwszej części na drugą nie pójdę. Muzyka niezła i w stylu M83.
Przepis na sukces kasowy jest bardzo prosty w tym przypadku:
1. Bierzemy popularną powieść dla młodzieży (wspomniany Zmierzch, Miasto Anioła, Intruz, Igrzyska Śmierci, Niezgodna czy też inne tego typu amerykańskie produkcje).
2. Chwalimy się, jak to pisarka(najczęściej) dobierała piosenki według własnych upodobań (Zmierzch) lub zbieramy mniej/bardziej "gorących" artystów do reklamowania filmu swoją muzyką. Albo podpięcia się pod muzykę filmu (niestety, częściej to drugie, chociaż Igrzyska są chwalebnym wyjątkiem).
3. Wypuszczamy listę piosenek na kilka miesięcy przed oficjalną premierą kinową filmu. Niech się osłuchają i nucą. Notabene, jest to stały chwyt stosowany w przemyśle bollywood - jednak tam mają one podłożenie pod fabułę (wyśpiewanie uczuć), w końcu w większości to musicale, a widzowie często śpiewają razem z aktorami. Takie karaoke w stylu hinduskim na dużym ekranie (16:9).
4. Piszemy scenariusz, co z tego że książki (tak, przeczytałam kilka) są właściwie gotowym skryptem. Jest dziewczyna nie zgadzająca się z powszechnie panującym systemem, księżniczka, która zakochuje się w pierwszym, niszczącym jej światopogląd facecie (o ironio!). Scenariusz słabiutki ale w końcu jest ze swoim księciem z bajki, który albo posiada nadprzyrodzone zdolności, albo jest niebywale bogaty. Cokolwiek. Scenariusz nie jest dobry.
5. Bierzemy bardziej lub mniej znanych młodych aktorów, którzy zabłysnęli wcześniej talentem w jakimś filmie, ale nie skandalem. Te będą później. Do tego zapraszamy uznanych, często nagradzanych aktorów do zagrania antagonistów i/lub mentorów. Pamiętacie Eragorna? NO.
6. Nagłaśniamy w internecie/wszędzie poprzednie role młodych, pseudoromanse, życie prywatne. Wypowiedzi. Szum medialny niesamowity. W połączeniu z piosenkami dają doskonały efekt marketingowy.
7. Kręcimy. Co z tego ze drewniane aktorstwo i wszystko kradnie ktoś inny. Znajdujemy irytującą postać której nikt nie lubi, albo przesłodkie postacie poboczne.
8. Przy szumie wypuszczamy do kin. Ludzie idą, zachwyt, nie wiedzą że są zmanipulowani muzyką która przez pół roku zdążyła skojarzyć im się z czymś pozytywnym.
Tak, sama chodzę do kina na muzykę, jestem zmanipulowana czasem tą nagonką. Ale zauważam.
Jest to tolerancja wzajemna filmów i muzyki, często też seriali i muzyki. Audiofile będą oglądać filmy z dobrym tłem, bo przecież jeżeli tak znany zespoł (U2, M83, Haim, Paramore, Metallica itp itd.) napisał muzykę/dedykowany utwór to przecież to nie może być taki gniot.
Ale jest.
Jak niektóre filmy bolly. Sucharek w sreberku. Zero treści, ale przecież lekkie i dobrze się skończy. Jak komedie romantyczne tylko z rewolucją czy apokalipsą w tle. Nadal lepsze romanse niż Zmierzch. A to, gdy serial już dawno odpadł fabularnie od nawet nie takiej złej książki?(Pamiętniki Wampirów) A co tam, widownia już ustalona i będzie co odcinek kilka hitów z radia.
Uwaga: Te lepsze filmy z podobnym schematem działania same się bronią przed powyższym. Nie trzeba ich wymieniać, bo naturalnie nikt o nich nie pomyśli przy punktowaniu.
A temat wziął się z przesłuchania tej piosenki, gdzie nie znoszę tego filmu, głównych bohaterów i całej historii ale jestem tym bombardowana, najbardziej przy wylocie z Metra-Centrum gdzie plakat jest na całą ścianę. Po obejrzeniu pierwszej części na drugą nie pójdę. Muzyka niezła i w stylu M83.
sobota, 15 listopada 2014
Znowu dałam się wciągnać
W tym sezonie serialowym wieje nudą .... i dwie perełki
Dramat.
Ciężko mi się ogląda ślamazarne seriale powyżej 4 sezonów. Naciągana fabuła, każdy już był z każdym, kończą się pomysły scenarzystów jak nie dublują, brak odnośników do poprzedniego sezonu. Bohaterowie nie wyciągają wniosków. Tak też obecna sytuacja wymaga na mnie szukanie czegoś nowego. Kolejne Pamiętniki Wampirów, The Reign które dochodzi do absurdów historycznych i pokazów głupoty i naciągania fabuły (chociaż Królowa Katarzyna grana jest przez znaną mi z "Ani z Zielonego Wzgórza" Megan Follows - jedyny plus produkcji).
Być może wrócę do Sleepy Hollow - ciekawie jest tam pokazana historia Stanów Zjednoczonych podczas wojny secesyjnej chociaż elementy nadprzyrodzone odstraszają niczym jeździec bez głowy.
Ze starych serialów oglądam tylko :
Once Upon a Time (którego nie jestem wiernym widzem, bo pominęłam ostatni sezon) - podziwiam kunszt zakręcenia i logiki scenarzystów, bo mimo rozlazłości fabuły i piętrzących się zarówno bohaterów jak i problemów trzyma się to ładnie razem).
American Horror Story - z coraz mniejszym zaangażowaniem, w sumie nie podoba mi się ten sezon dokładnie tak samo jak Asylum, Jednak pierwszy i trzeci były lepsze. Dlatego zaprzestanę.
Niesamowitymi odkryciami dla mnie są natomiast dwa seriale:
Gotham i Selfie.
Jak to drugie wyszydziłam na samym początku, tak potem jednak przełamałam niechęć i zaczęłam oglądać. W końcu to o patologicznie antyspołecznych typach którzy są aspołeczni w dwa odmienne sposoby: jeden - specjalista reklamowy - jest neurotycznym pracoholikiem jednak stwarzającym, przy pomocy sztuczek wrażenie pozytywnego człowieka.
Bohaterka natomiast to istniejąca w wirtualnej przestrzeni przeciętna dziewczyna kreująca się na nieprzeciętną (oj...brzmi znajomo) która nie potrafi jednak funkcjonować w świecie rzeczywistym. Narcystyczny typ.
Zderzenie tych dwóch postaci nie jest wybuchowe, ale powoduje że zaczynają zauważać coś poza sobą a widzów uświadamia o ulotności i właściwie idiotyzmie internetowego "NOLIFE'A"
Jedyny minus? Dochodzą mnie plotki, że to będzie jedyny sezon. a szkoda:(
Gotham.
Drugi serial, który zaczęłam oglądać totalnie bez emocji.
Ot historia młodych lat Jamesa Gordona i jeszcze młodszego Bruce'a Wayne. Rozpoczyna się w momencie morderstwa rodziców Bruce'a co staje się zalążkiem konfliktu dwóch mafiozów.
Fabuła może być, bardzo dobrze ogląda się filmy gdzie wiadomo jaki będzie finał w niedalekiej lub dalszej przyszłości. W tle przewijają się przyszli złoczyńcy co wróży ciekawym wątkom. Miasto Gotham jest całkowicie skorumpowane i zgniłe jak zwykle...
Ale aktorstwo! Doskonale dopasowane.
Jada Pinkett Smith (tak, żona Willa Smitha) jest rewelacyjna jako Fish Mooney - wokół niej kręci się duża część fabuły (poza J.G) - jej byłym adiutantem jest młody Pingwin - demoniczny, psychopatyczny, skrzywiony z równie pokręconą matką.
James Gordon - dawno nie było czystego idealisty w filmie, nieskrzywdzonego przeszłością, bez zadry czy nawet śladu skażenia złem. Brakowało mi tego. Ma za to cynicznego partnera co równoważy sytuację.
Edward Nygma - niezrozumiały patolog i wiadomo-kto-potem, pozytywnie nastawiony do świata, pomocny człowiek.
Najbardziej jednak drażni mnie Selena - czyli przyszła Kobieta-Kot. Nie pasuje mi w ogóle do postaci ale może taka ma być.
a i Alfred - zachowuje się jakby sam był mafiozem, milionerem i jednocześnie Indianą Jonesem.
Polecam
Znowu dałam się wciągnąć...
Edit: korzystając z okazjonalnego zamulania przy szukaniu pracy i pisaniu Listów Motywacyjnych, zaczęłam oglądać w tle serial "RUSH" o lekarzu medycyny który z powodu szprycowania się używkami wyleciał ze szpitala. Leczy za to prywatnie i nieco "pod stołem" dziwne przypadki medyczne w Hollywood.
Ciekawa fabuła ale wyraźnie serial na jeden sezon (już się kończy). Pokazana ładnie próba przemiany bohatera. Plus Odette Annable z Dr House - jej dalsze losy ;)
Dramat.
Ciężko mi się ogląda ślamazarne seriale powyżej 4 sezonów. Naciągana fabuła, każdy już był z każdym, kończą się pomysły scenarzystów jak nie dublują, brak odnośników do poprzedniego sezonu. Bohaterowie nie wyciągają wniosków. Tak też obecna sytuacja wymaga na mnie szukanie czegoś nowego. Kolejne Pamiętniki Wampirów, The Reign które dochodzi do absurdów historycznych i pokazów głupoty i naciągania fabuły (chociaż Królowa Katarzyna grana jest przez znaną mi z "Ani z Zielonego Wzgórza" Megan Follows - jedyny plus produkcji).
Być może wrócę do Sleepy Hollow - ciekawie jest tam pokazana historia Stanów Zjednoczonych podczas wojny secesyjnej chociaż elementy nadprzyrodzone odstraszają niczym jeździec bez głowy.
Ze starych serialów oglądam tylko :
Once Upon a Time (którego nie jestem wiernym widzem, bo pominęłam ostatni sezon) - podziwiam kunszt zakręcenia i logiki scenarzystów, bo mimo rozlazłości fabuły i piętrzących się zarówno bohaterów jak i problemów trzyma się to ładnie razem).
American Horror Story - z coraz mniejszym zaangażowaniem, w sumie nie podoba mi się ten sezon dokładnie tak samo jak Asylum, Jednak pierwszy i trzeci były lepsze. Dlatego zaprzestanę.
Niesamowitymi odkryciami dla mnie są natomiast dwa seriale:
Gotham i Selfie.
Jak to drugie wyszydziłam na samym początku, tak potem jednak przełamałam niechęć i zaczęłam oglądać. W końcu to o patologicznie antyspołecznych typach którzy są aspołeczni w dwa odmienne sposoby: jeden - specjalista reklamowy - jest neurotycznym pracoholikiem jednak stwarzającym, przy pomocy sztuczek wrażenie pozytywnego człowieka.
Bohaterka natomiast to istniejąca w wirtualnej przestrzeni przeciętna dziewczyna kreująca się na nieprzeciętną (oj...brzmi znajomo) która nie potrafi jednak funkcjonować w świecie rzeczywistym. Narcystyczny typ.
Zderzenie tych dwóch postaci nie jest wybuchowe, ale powoduje że zaczynają zauważać coś poza sobą a widzów uświadamia o ulotności i właściwie idiotyzmie internetowego "NOLIFE'A"
Jedyny minus? Dochodzą mnie plotki, że to będzie jedyny sezon. a szkoda:(
Gotham.
Drugi serial, który zaczęłam oglądać totalnie bez emocji.
Ot historia młodych lat Jamesa Gordona i jeszcze młodszego Bruce'a Wayne. Rozpoczyna się w momencie morderstwa rodziców Bruce'a co staje się zalążkiem konfliktu dwóch mafiozów.
Fabuła może być, bardzo dobrze ogląda się filmy gdzie wiadomo jaki będzie finał w niedalekiej lub dalszej przyszłości. W tle przewijają się przyszli złoczyńcy co wróży ciekawym wątkom. Miasto Gotham jest całkowicie skorumpowane i zgniłe jak zwykle...
Ale aktorstwo! Doskonale dopasowane.
Jada Pinkett Smith (tak, żona Willa Smitha) jest rewelacyjna jako Fish Mooney - wokół niej kręci się duża część fabuły (poza J.G) - jej byłym adiutantem jest młody Pingwin - demoniczny, psychopatyczny, skrzywiony z równie pokręconą matką.
James Gordon - dawno nie było czystego idealisty w filmie, nieskrzywdzonego przeszłością, bez zadry czy nawet śladu skażenia złem. Brakowało mi tego. Ma za to cynicznego partnera co równoważy sytuację.
Edward Nygma - niezrozumiały patolog i wiadomo-kto-potem, pozytywnie nastawiony do świata, pomocny człowiek.
Najbardziej jednak drażni mnie Selena - czyli przyszła Kobieta-Kot. Nie pasuje mi w ogóle do postaci ale może taka ma być.
a i Alfred - zachowuje się jakby sam był mafiozem, milionerem i jednocześnie Indianą Jonesem.
Polecam
Znowu dałam się wciągnąć...
Edit: korzystając z okazjonalnego zamulania przy szukaniu pracy i pisaniu Listów Motywacyjnych, zaczęłam oglądać w tle serial "RUSH" o lekarzu medycyny który z powodu szprycowania się używkami wyleciał ze szpitala. Leczy za to prywatnie i nieco "pod stołem" dziwne przypadki medyczne w Hollywood.
Ciekawa fabuła ale wyraźnie serial na jeden sezon (już się kończy). Pokazana ładnie próba przemiany bohatera. Plus Odette Annable z Dr House - jej dalsze losy ;)
piątek, 21 marca 2014
Adventure Time!
![]() |
| ze strony http://playingdaily.pl/ |
Nigdy nie myślałam, że zostanę fanką, wręcz wyznawcą jakiejś kreskówki z Cartoon Network.
Co prawda oglądałam i Ed Edd i Eddy (bez szału) Spongebob (nie ogarniam idei) Johnny Bravo (lubię placki?) i właściwie pewnie więcej ale nie pamiętam.
2333jh4405tklllllklk (kot żądający uwagi własnie przeszedł mi po klawiaturze)
Jakiś czas temu, a dokładnie rok temu marudziłam mojemu jednemu koledze, że skończyły mi się bajki do oglądania. Zaproponował Adventure Time, jakoś nie mogłam trafić na odcinek i zapomniałam o tym.
Po czym jesienią gdy już nadeszła szarówka nie wiem jakim cudem odpaliłam odcinek, potem kolejny potem poszukałam serii w internecie potem nie wytrzymałam i znalazłam po angielsku a potem trafiłam na Polski Bastion Pory na Przygodę
Teraz jestem na bieżąco (niestety..)
Odcinki trwają niewiele, po 11-12 minut czasem łączą się w serie ale dość rzadko. Opisywanie bohaterów to jak streszczanie fabuły, postacie są wielowymiarowe i ich historia nie jest podana łopatologicznie ale trzeba trochę pomyśleć.Dlatego opisuję, starając się nie zdradzić za dużo z fabuły.
Głównymi bohaterami są:
Jake - cudowny pies, cudownych rodziców którzy adoptowali Finna, alter-ego w odwróconym świecie Lodowego Króla jest kotka Cake
Finn - ostatni człowiek na Ziemi (prawdopodobnie), trzynastoletni sympatyczny chłopiec, ciekawy świata, uczuciowy i bardzo ale to bardzo odważny. Jego alter -ego w odwróconym świecie Lodowego Króla jest Fiona
Świat - po nieznanej apokalipsie na którą światło rzucają niektóre odcinki, ale też bardzo dużo teorii powstaje na temat przyczyn apokalipsy. Bohaterowie biegają między zniszczonymi samochodami, starymi miastami, starożytnymi miastami. Wiadomo tyle, że tu i teraz jest około 1000 lat po apokalipsie.
Bohaterowie nieco poboczni:
Królewna Balonowa- bardzo mądra, dorosła, nieco też przerażająca przez pęd do doświadczeń (i nieempatyczna) władczyni Słodkiego Królestwa,
Inne mnóstwo Królewien: Królewna Malinka, Królewna Grudkowego Królestwa (KGK lub też Lumpy) i inne
do których chce się dobrać, szukając żony..
Lodowy Król! - szalony król biorący magię ze swojej korony
(haha rym!)
Marcelina - Księżniczka Wampirów - szalona nastolatka uwielbiająca muzykę
Królewna Ognia - równolatka Finna, popieląca wszystko co by się dało
jest jeszcze :
Panna Jednorożek - dziewczyna Jake'a
BIMO - inteligentny gadający komputer
Co mnie pociąga w tym serialu?
Właściwie nie wiadomo czego się spodziewać po kolejnych odcinkach, wielowątkowość fabuły, rozwój postaci, nabywanie nowych doświadczeń do których bohaterowie się odwołują w kolejnych przygodach - tak!
Są rozwijane historie bohaterów pobocznych, w różne sposoby poznajemy ich motywy i tajemnice.
Czasem serial zmienia konwencje -grafika 3D, grą, wspomnieniami, bawi się popkulturą, także dla rozsmakowanych w skojarzeniach idealnie podpasuje.
I to, że Jake i Finn tak sobie żyją razem w domku, bawią, że czasem potrafią dogadać się z Lodowym Królem, czasem lecą na ratunek nie wiedząc co ich spotka po drodze a też są uczestnikami zwyczajnych sytuacji a złe rzeczy które im się przytrafią, potrafią zmienić na dobre.
Nie do końca jest to bajka dla dzieci, są momenty okrutne i zmierzające do tragedii, ale jednocześnie co im by szkodziło skoro kiedyś były bajki o Krawcu który obcinał Paluszki (z ilustracjami!)
Do ciekawych odcinków odwołuję do Bastionu :) albo CN :P(jak ktoś ma dostęp)
a tutaj Finn robi chlebek :D
poniedziałek, 2 września 2013
Jak zwykle jesienią...
nastąpił u mnie przyrost motywacji do wszystkiego!!
1. zaczęłam rysować,
efektem jest psychozimniak :
Oraz kilka egzemplarzy kosmitów w fazie szkicowej.
Poza tym mam o dziwo ochotę na jesienne porządki (potrzebuję butów na zaraz!!(czarne baletki czemu nie) i mam ogólną potrzebę zrobienia jakiejś STYLÓWY
Zaczynam chodzić w szpilkach - trzeba ćwiczyć przed zimą, gdzie są to najpraktyczniejsze buty potrafiące zahamować ślizg:)
dzięki SweetSicilia zaczynam ruszać tyłeczkiem do jakiś tam czarnoskórych ćwiczeń. Gdybym, jak w czasach studenckich chodziła na tańce do klubów przynajmniej raz w tygodniu to bym nie miała co spalać! (alkohol spaliłby się sam).
Czekam jeszcze na cieplejsze dni(od jutra) co by zaszaleć na rowerze. Bo nie może tak być, że zima jest przez 6 miesięcy, przez 2 miesiące wiosna, 2 miesiące jesień i 2 miesiące lato...to daje TYLKO i JEDYNIE dwa miesiące ciepła.
Oczekuję obecnie na kilka zakończeń seriali:
Dexter - niech to już sie skończy bo nie mogę już patrzeć a oglądam z przyzwyczajenia
How I Met Your Mother - j.w. (co prawda cały sezon ale podejrzewam, że będą rozpamiętywać ślub i jeszcze zdąży się z tą dziewczyną rozstać ze dwa razy, więc będzie to najdłuższy odcinek ever!)
Under The Dome
Wiedźmin 3 Dziki Gon - najpierw jednak wycieczkę do sklepu trzeba zrobić po drugą część żeby zdążyć przed trzecią i przemyśleć, jakby tu się dostać do części 4 której prawdopodobnie nie będzie...
Oraz na rozpoczęcia:
Sherlock - wersja brytyjska mniam
Hobbit - tak, to film, ale druga część co w porównaniu do 3 odcinkowego Sherlocka nazywanego serialem daje Prequel Władcy Pierścieni w postaci 4 dwugodzinnych odcinków po jednym na Gwiazdkę 2012 2013 2014 i 2015 (ostatni niestety nie będzie obejrzany ponieważ istnieje b. duże prawdopodobieństwo, że na Ziemię spadnie asteroida średnicy kilometra i wszystko zmiecie z jej powierzchni)
Once Upon a Time - mam nadzieje, że to ostatni sezon.
A, i muszę narysować moją rzekę życia, bo mam wrażenie, że jestem w jakimś dopływie równoległym. Nie dorastam, moim celem jest zdobywanie coraz większej ilości wiedzy, ciągle mnie nosi, to tu to tam.Inni już cumują w portach związek, małżeństwo (gratulacje!) dzieci (gratulacje kwadrat!) starość, praca, dojrzałość. Bawmy się, póki jest w co, i póki jest zdrowie Jedynym moim ograniczeniem jest czasem brak towarzystwa (niektórych rzeczy albo miejsc nie sposób robić czy odwiedzać samemu;) Jak narysuje rzeczkę to pewnie będzie zmeandrowana jak Amazonka a nie prosta jak Nil. O!
1. zaczęłam rysować,
efektem jest psychozimniak :
| jaki ja biedny i przestraszony...a nie to psychoza! |
Poza tym mam o dziwo ochotę na jesienne porządki (potrzebuję butów na zaraz!!(czarne baletki czemu nie) i mam ogólną potrzebę zrobienia jakiejś STYLÓWY
Zaczynam chodzić w szpilkach - trzeba ćwiczyć przed zimą, gdzie są to najpraktyczniejsze buty potrafiące zahamować ślizg:)
dzięki SweetSicilia zaczynam ruszać tyłeczkiem do jakiś tam czarnoskórych ćwiczeń. Gdybym, jak w czasach studenckich chodziła na tańce do klubów przynajmniej raz w tygodniu to bym nie miała co spalać! (alkohol spaliłby się sam).
Czekam jeszcze na cieplejsze dni(od jutra) co by zaszaleć na rowerze. Bo nie może tak być, że zima jest przez 6 miesięcy, przez 2 miesiące wiosna, 2 miesiące jesień i 2 miesiące lato...to daje TYLKO i JEDYNIE dwa miesiące ciepła.
Oczekuję obecnie na kilka zakończeń seriali:
Dexter - niech to już sie skończy bo nie mogę już patrzeć a oglądam z przyzwyczajenia
How I Met Your Mother - j.w. (co prawda cały sezon ale podejrzewam, że będą rozpamiętywać ślub i jeszcze zdąży się z tą dziewczyną rozstać ze dwa razy, więc będzie to najdłuższy odcinek ever!)
Under The Dome
Wiedźmin 3 Dziki Gon - najpierw jednak wycieczkę do sklepu trzeba zrobić po drugą część żeby zdążyć przed trzecią i przemyśleć, jakby tu się dostać do części 4 której prawdopodobnie nie będzie...
Oraz na rozpoczęcia:
Sherlock - wersja brytyjska mniam
Hobbit - tak, to film, ale druga część co w porównaniu do 3 odcinkowego Sherlocka nazywanego serialem daje Prequel Władcy Pierścieni w postaci 4 dwugodzinnych odcinków po jednym na Gwiazdkę 2012 2013 2014 i 2015 (ostatni niestety nie będzie obejrzany ponieważ istnieje b. duże prawdopodobieństwo, że na Ziemię spadnie asteroida średnicy kilometra i wszystko zmiecie z jej powierzchni)
Once Upon a Time - mam nadzieje, że to ostatni sezon.
A, i muszę narysować moją rzekę życia, bo mam wrażenie, że jestem w jakimś dopływie równoległym. Nie dorastam, moim celem jest zdobywanie coraz większej ilości wiedzy, ciągle mnie nosi, to tu to tam.Inni już cumują w portach związek, małżeństwo (gratulacje!) dzieci (gratulacje kwadrat!) starość, praca, dojrzałość. Bawmy się, póki jest w co, i póki jest zdrowie Jedynym moim ograniczeniem jest czasem brak towarzystwa (niektórych rzeczy albo miejsc nie sposób robić czy odwiedzać samemu;) Jak narysuje rzeczkę to pewnie będzie zmeandrowana jak Amazonka a nie prosta jak Nil. O!
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Serialowisko
Jak już wiadomo jestem maniakiem filmów i animacji. Jednak z równym zadowoleniem oglądam seriale. Kiedyś, w ramach jakiejś rywalizacji o tytuł największego freaka serialowego wyliczyli mi, że razem z anime oraz kreskówkami oglądałam (czy też już obejrzałam) ponad 150 odcinkowców! w największym moim szaleństwie oglądałam 15 tygodniowo....
Dzielę je na "obiadowe" i "celebrowane"
obiadowe: mało krwi, mało obrzydliwości, można obejrzeć do obiadu, ale nie śledzi się na bieżąco odcinków, ewentualnie wspomnienia dawnych seriali,
celebrowane: wyczekiwane przez tydzień lub dwa z niecierpliwością, lub obejrzane sezon lub dwa jednym tchem!
i nijakie: takie, które po 3 czy 4 odcinku rzucam, ze względu na jakikolwiek brak zahaczenia tematu przeze mnie.. niezrozumiałą popularność lub schematyczność.
Lista jest całkowicie subiektywna!
lista seriali obiadowych (z literą C w nawiasie te, które spadły z Celebrowanych- ku jasności):
How i met your mother(C), Two Broke Girls, Instant Star(wszystkie tego typu co leciały w tv też...ale ich nie zliczę), Awkward, Lost Girl, Being Human (Kanadyjska), Mentalista (C) Vampire Diares (Wypadły z C. w tym roku, kiedy fabuła straciła sens i celowość) Glee(pomiędzy C a O.) Gossip Girl(podobnie jak VD- fabuła!) Mad Men (do 3 sezonu..), Boardwalk Empire, Roswell, The Lying Game
seriale Celebrowane: Dr House, Tudors, American Horror Story, Sherlock, Californication (oprócz przedostatniego sezonu),Cougar Town (oprócz ostatniego sezonu), Dexter(oprócz 6 sezonu który był pomyłką), Downtown Abbey, Lie to me, Friends, that 70' show(klaasyki), Game of Thrones(o 3 sezon się skończył ku mojej rozpaczy), Jane by design, Mash, New Girl, Pushing Daises, Skins(do 2 sezonu), 2 pierwsze sezony Spartacusa, Rome, Pamiętnik dziewczyny na telefon
seriale Nijakie: Elementary, Big Bang Theory(nadaje się troche do Obiadowych), Demony Da Vinci, Supernatural, Heroes, True Blood, Smallwille, Jezioro Marzeń (dawno dawno temu..)
Jak widać, dużo nie dotrwałam,
bardzo ciężko jest znależć serial, który bym naprawdę chciała obejrzeć, prawdą jest, że im więcej się czyta/ogląda wie, tym bardziej staje się wymagającym i krytycznym.
Seriale obyczajowe: te same motywy wzajemnych koligacji, brak wyjaśniania, mam wrazenie że pod te same dialogi podkłądali tylko innych bohaterów, przykładem idealnym są Pamiętniki Wampirów z Lying Game z Gossip Girl... ogólnie strasznie słabe jest naciąganie seriali byleby trwały i trwały.... rozciąganie fabuły koligacji, kombinacji kto z kim przeciwko komu i człowiek wie, ze z końcem sezonu nie skończy się serial. (Bosko ze niektórym się to udaje) nie zdarza się, żeby trzymał klasę do końca (dexter)
W serialach dobrze mieć jasno określony świat, bohaterów o określonym światopoglądzie i zasadach.
dlatego tak dobry jest House, Sherlock, Dexter, Pushing Daisies (cudowny Lee Pace! aż żal że nie było kolejnych magicznych odcinków...) Jane by design(chociaz ten serial spadał pod koniec), oraz New Girl (boskość!) i Californication (przemiana głównego bohatera tez jest dobra)
zabawa konwencjami jest istotnym elementem serialu, bez "o znany temat obejrzę" nie dla mnie akurat, ja lubię się czegoś nowego dowiedziec, jak z Mentalisty lub Lie to me, faktycznie gossipgirl oglądałam głównie dla stylu Seleny (która ma podobną do mnie figurę) a też pośrednio po to oglądałam Jane by Design .
no to wybrałam swoje typy. ufff...
ciekawe, czym mnie w tym roku zaskoczy telewizja?
Subskrybuj:
Posty (Atom)









