Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywnie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 września 2014

Zapiekana Malwa jesienią








Jak zwykle, przy okazji pierwszych niskich (za niskich temperatur) i jesieni marzę o uruchamianiu piekarnika. SEZON ROZPOCZĘTY!
Dziś odkryłam, jak bardzo NIE MUSZĘ używać książki kucharskiej. Upiekłam tartę z cukinii bez sięgania nawet w internety.
Co jest sensacją samą w sobie, bo jest to przekroczenie kolejnej granicy kolejnego levelu kolejnych EXP. Jakbym awansowała w rankingu.

Gdzie jednak nadal nie obejdę się bez przepisu?
- przy babach drożdżowych
- przy ciastach
- przy kremach (proporcje i rodzaje np. śmietany lub cukru lub innych bardzo istotne)
- przy gotowaniu makaronu/kasz/klusek
- przy kluskach (śląskich itp. itd)
- przy pierogach


Reszta to dowolna interpretacja, która zależy od własnie tego "doświadczenia" czyli wniosków z obserwacji. Przykładowo (być może to oczywistości, ale wpływają na ogólny pogląd świata kuchennego) takie dziesięć punktów:
1. jedna łyżeczka sody to około 2 razy więcej niż łyżeczka proszku do pieczenia
2. oliwa z oliwek psuje smak pieczonego
3. Drożdże lubią cisze spokój i brak cackania się (dać zaczynowi ciszę, spokój i ciepło)
4. Dynia jest zamiennikiem jajek przy ciastach drożdżowych
5. Ciasta z jajkami piecze się dwa razy dłużej niż te bez (średnio)
6. Nie warto przesadzać z oregano i przyprawami, warto dodać mleka
7. Sól jest opcjonalna w przypadku sera żółtego i fety w potrawie, one są wystarczająco słone.
8. Ciasto jest ok, gdy z dodatkami nawet lekko się "leje" ale zawsze lepiej dodać więcej mąki
9. Tarta wzięła swoją nazwę od bułki tartej :)
10. W kuchni nie warto się spieszyć.

A! jedzenie smakuje lepiej jak jest robione przez kogoś lub dla kogoś...bez nadmiernego starania bo wtedy Prawa Murphy'iego obowiązują (niestety). Mogę się podzielić. ZAWSZE

Coś słodkiego można zrobić ze wszystkiego, trudniej zrobić coś bez cukru.

A jak czujemy się przejedzeni przekąskami do książki/tv/słuchania muzyki zawsze warto zagrać w grę (jeżeli warunki nie pozwalają) która zajmuje obie ręce;p  AWSD!

Ps. Obok przykładowe pyszności z poprzedniego sezonu :)

wtorek, 1 października 2013

Ognistoruda Dynia

Jesień w pełnej krasie, szaro zimno..chodzę od kilku dni w czapce i rękawkach.
Pożegnałam się z lekkimi letnimi sukienkami (do pudła!), t-shirtami z kreskówkami(do szafy!) z letnimi sweterkami (do prania i do pudła!) niedługo przyjdzie mi pożegnać pudło pełne kolorowych ale cieniutkich skarpetek.
Tu mam ciężką zagwozdkę: jako jedyna na moim M. mam kolorowe skarpetki, przy czym znalezienie drugiej identycznej graniczy z cudem, pytanie: gdzie chowają się skarpetki? Nigdzie.

Ale przygotowując się do jesieni dostałam od rodziców dynię, oczywiście wielki nakaz, żebym najpierw zjadła tą, co w zamrażalniku jeszcze z tamtego roku leży.
Dlatego uznałam, że zrobię ostrą zupę dyniową, trochę rozgrzewającą a na pewno przepalającą gardło.
Składnikami pod ręką były:
1 szt. większej cebuli
1 ząbek czosnku
łyżka czerwonego curry (pasta)
2 szt. miniaturowych ostrych papryczek
około pół litra (czy też dwie szklanki) pulpy dyniowej (wcześniej zapieczona - ale można też juz gotowanej)
kilka łyżek oliwy z oliwek
dwie szklanki wody (pulpa jest bardzo gęsta)

Na oliwie podsmażyłam pokrojoną w kostkę cebulę razem z czerwonym curry i przeciśniętym czosnkiem, gdy cebulka się zeszkliła dodałam rozmrożoną pulpę dyni i zamieszałam. Zblendowałam wszystko na gładką masę(jeszcze zimne) i w garnku nadal podgrzewałam dolewając jedynie wody (gęsta bestia)
pod koniec posoliłam, trochę popieprzyłam.oraz równolegle zrobiłam patelniowe bardzo niezdrowe grzanki ale bez sera na wierzchu, co jak teraz sobie myślę, byłoby niezłym dodatkiem)

Żeby zupka była "bardziej" można dodać śmietany ale ja nie przepadam za zabielaniem.

i w końcu wyszło tak:
Dyniowa na tle tegorocznej dyni

Jeżeli jeszcze będę mieć dziś chęć, to zrobię racuszki z jabłkami...póki co rozgrzana zupką zaczynam sobie grać.

niedziela, 28 lipca 2013

Hummus

A!
weekend nastroił mnie wybitnie kulinarnie i uznałam wczoraj, że zrobię sztandarowy arabski hummus.
Kupiłam ciecierzyce BIO (innej nie ma), namoczyłam, ugotowałam.
Po odrzuceniu spalonych na czarno kawałków lub obcięciu tych czarnych kawałków została mi szklanka ciecierzycy(w upale woda szybciej paruje...co za).

Potem postępowałam wg przepisu ze Strony Kwestia Smaku (z modyfikacjami)
1 szklanka ciecierzycy
5 łyżek sezamu
3 łyżki oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku(jeden za maało)
sól
sok z połówki cytryny
Jak widać z oryginalnego przepisu brakuje oleju sezamowego. ale dlatego dałam 3 łyzki oliwy.
wszystko zblenderowałam na powiedzmy gładką masę...
i podałam na kanapeczce z chlebka oliwkowego z pomidorem i bazylią
a także zrobiłam sobie różaną lemoniadę:

sok z drugiej połówki cytryny co by nie zeschła
pół litra wody mineralnej
2 łyżeczki cukru
garść mięty
4 łyżki syropu różanego

Utarłam miętę z cukrem i sokiem z cytryny, zalałam wodą wrzuciłam lód i na koniec dodałam syropu co by nie było za słodkie.
Pyszności!
kanapeczki

szklaneczki i kanapeczki
Ps. Ten patyczek cukrowy jest tak uroczy ale od dawna nie chcę go tykać bo zbyt mi żal...;)

sobota, 27 lipca 2013

Dlaczego nikt jeszcze tego nie wymyślił? Ciasto pełne warzyw!

Wczoraj i przedwczoraj miałam kosmicznie wielką ochotę na tort warzywny, taki placek napakowany warzywami po sam wierzch blachy który można odsmażyć i kroić na kawałki.
Zerknęłam więc w otchłań internetu aby znaleźć dogodny temu przepis
i tak przy wpisie:
- ciasto warzywne - wyskakiwały mi same słodkości (albo z marchewką albo z cukinią) dobre, ale to nie obiad..
- tort warzywny - tam był szpinak, pieczarki i naleśniki i dużo beszamelu, nie na tę porę roku -nadal nie to i nie z tych składników które miałam.
A byłam w posiadaniu poniższych warzyw:

1 szt.przejrzałego pomidora
1 szt. niedużej cukinii o białej skórce
2 sztuk bardzo dużych marchewek
1 szt.  młodej cebulki
jednej b. dużej czerwonej papryki (zużyłam pół)
oraz innych rzeczy, które pomogły mi w przygotowaniu obiadu:
czosnek
mąka pszenna
3 szt. jajek
sól, pieprz, przyprawy
oliwa z oliwek
feta
parmezan 

Trzeba było wymyślić, co z obiadem.
Dlatego cukinię starłam na tarce posoliłam i pozostawiłam do odcieknięcia. Marchewkę również starłam i podsmażyłam nieco razem z drobno pokrojoną cebulką i ząbkiem czosnku. Zostawiłam do ostygnięcia.
Paprykę i pomidora pokroiłam w drobną kostkę.

W misce rozbiłam 3 jajka, wymieszałam mikserem, dodałam przyprawy (pieprz, papryka słodka, odrobina soli), dosypałam 1 szklankę mąki (zależnie od wielkości jajek może być więcej, ciasto musi wyjść gęste) dodałam odciśniętą cukinię i wymieszałam(jeżeli zrobi się za rzadkie dosypać mąki)
wmieszałam w masę marchewkę i paprykę i pomidora.
dodałam ze 3 łyżki oliwy, wmieszałam w masę pół szklanki startego parmezanu i pokrojoną w kostkę fetę(lub typ feta, też będzie się nadawał)

Wszystko to, przełożyłam do małej tortownicy (ciasta było dość wysoko) wysmarowane masłem i wysypanej bułka tartą (w przypadku warzyw pomogło to wchłonąć nadmiar wody ponieważ ciasto było idealnej konsystencji)

Piekłam 40 minut w 200 stopniach.
Zjadłam z sosem pomidorowym i czosnkowym.
uwaga: lepiej kroić jak nieco przestygnie, ponieważ jest mocno lepkie na gorąco.
ale wyszło przepysznie. Jak na załączonym obrazku:
świeżo po wyjęciu z piekarnika
Ps. ponieważ przepis jest CAŁKOWICIE autorski, w przypadku sięgnięcia po niego, zostawcie ślad, czy wyszło:)