Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babeczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babeczki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 listopada 2013

Post antydepresyjny jakże aktualny

Jest  Źle!
Jest ciemno, brak księżyca, gwiazdy nawet przybladły.
Ciemność pożera światło latarni i zostawia zaledwie sugestie, że gdzieś tam powinno być jasno.
Aparaty fotograficzne nie łapią tego, co jasne ani konturów, ze zdjęć wychodzi ciemność.
Człowiek wychodzi rano w optymistyczną jasność a wraca o zmierzchu.
Wielkimi krokami nadchodzi depresja, która zaciąga, podciąga, przeciąga...jesienna deprecha, chandra wg. Małgorzaty Musierowicz, dół, psychoza. bo rok ma psychozę maniakalno -depresyjną...
Co roku depresja może być głębsza i ciemniejsza, ciaśniejsza i przeistaczająca się w próżnię jednocześnie.
Ja oczywiście jak większość dziewczyn łapię jesiennego doła, od zawsze praktycznie.
Ale jest kilka rzeczy które trzymają mnie przy życiu, i nie jest to czekolada ani słodycze:
1. coś miłego, miękkiego... może być to ulubiony przedmiot, kocyk, miś, zwierzak
2. otaczanie się zabawnymi przedmiotami, rysunkami, obrazkami, gifami np zwariowaną małpeczką:
3. melancholijna muzyka która nie wyciąga z doła, ale pogłębia na tyle, że nic tylko się odbić
4. ruch!
5. po drugiej stronie sen...
6. książki!
7. Oglądanie filmów, których akcja dzieje się w ciepłych krajach, lub są na tyle abstrakcyjne że samemu chce się przez to przejść..
8. towarzystwo ludzi, wychodzenie z domu..
9. kolorowy parasol, co by się chciało wychodzić z domu (kiedyś go zinstagramuję).
10. przykłady:


 I inne zdjęcia które nie są co prawda z okresu jesiennej deprechy, ale dobrze odzwierciedlają to, co wtedy człowiekowi jest potrzebne:

Błogie lenistwo z Przyjaciółką

Świecące drzewka (tutaj pod Katedrą we Wro)

Wspomnienie ciepłej jesieni

Kot w stanie czystym

Misterne Babeczki dla przyjaciół ;)
i piosenka na koniec, którą uwielbiam od 4 godzin:

wtorek, 17 września 2013

Krojenie czasu*... czyli jak upakować w dzień jak najwięcej i nie paść...

Kiedyś już pisałam o zbytnim otaczaniu się "pozaszkolnymi" czy też "poza pracowymi" zajęciami.
Z ilością takowych nie wolno przesadzać, żeby pozostał czas na refleksję i na chwilę nicnierobienia i zwyczajnej nudy. To nie prawda, że tylko nudni ludzie się nudzą!
Doba powinna mieć 30 godzin, często już zauważałam, że zwykłe 24 godziny mi nie wystarczą,
ograniczyłam już sen do 6- 5,5 godzin.... wstaję o 7 chodzę spać często o godzinie pierwszej lub nawet później...
Staram się upakować jak najwięcej,
Dzisiejszy dzień jednak zaczął się od dramatycznej pobudki o 7:48, okazało się (szczęście że miałam zapakowany obiad z dnia poprzedniego) że w 5 minut jestem w stanie się ogarnąć, zapakować odpalić auto i dojechać do pracy na 8:20....Jednak muszę wstawać wcześniej bo korki robią się coraz większe. Wyjechanie z mojego miasteczka, wiec takie 5 km kluczenia zajmuje mi niekiedy 15 minut! Wczoraj 500 metrów jechałam 10 minut...uroki sypialni warszawskich.
To wydarzenie, jakże zwyczajne spowodowało lawinę myślenia, ile jestem w stanie zmieścić w jednym dniu. Jako multi-tasking nie traktuję filmu czy muzyki zbyt często jako oddzielnego zadania.
Dlatego uznałam, że dziś spróbuję wykorzystać dzień do maksimum moich możliwości.
Jest więc po 23 i tak:
1. Zjadłam obiad, ogarnęłam kuchnie (do 17)
2. między 17-18 odcinek Housa i granie w Minecraft  a także rozpalenie w piecu co by trochę podgrzać bo chłody. To nie jest taka łatwa sprawa
3.godz. 19 na pocztę odebrać przesyłkę (unikanie korków...) i na stację (unikanie korków w inną stronę), zajęło mi to 30 minut.
4. 19:30-20.0 porządne rozpalenie w piecu, przygotowanie przepisu, podlanie kwiatków/pomidorów, ogarnięcie śmieci.
* 5. 20 - 21 - chwila relaksu...czytanie "Niuch" Pratchetta (tak, krojenie czasu to cytat z jednej z jego książek), porozmawianie z przyjaciółką,
6. 21 - 22 obranie brzoskwiń na muffinki, zrobienie muffinek i wsadzenie do pieca, House kolejny odcinek w tle, rozmowa z domem i z przyjaciółkami.
7. 22-23  Przetestowanie muffinek, zrobienie zdjęć. garnięcie kuchni, ostatni raz piec, przygotowanie prania, umycie się i umycie głowy.

Leżę plackiem....

A muffinki przygotowywały się tak:
Różnica: mąka pełnoziarnista żytnia po lewej i pszenna zwykła po prawej

Różnica: Cukier trzcinowy na dole i cukier buraczkowy na górze

Muffinka brzoskwiniowa na starej porcelanie i nalewka brata również z brzoskwiń w tle. i mleko!

piątek, 28 czerwca 2013

O nie! jestem Trollem!!!

Z założenia nie chcę być świnią internetową, nie komentuje blogów (chyba ze coś naprawdę mi się spodoba) nie rzucam mięsem, nie piszę kontrowersyjnych rzeczy, ale mimo to odkryłam niedawno, że jestem trollem internetowym. Dlaczego?(powinnam to kiedyś zilustrować ale moje lenistwo tworzy obrazy jedynie w głowie, na papierze już nie są tak zabawne i ładne):
1. uwielbiam piosenkę trololoo (pana Trololo) - kiedyś po 3 godzinie w kółko (na yt są takie 10 godzinne zapętlenia rożnych dziwnych rzeczy) mój brat zagroził mi, ze puści mi to na fullregulator o 5 rano... TROLOLOLO się skończył...
2. uwielbiam wszystkich poprawiać, mam zdanie na większość tematów, a pokłócić publicznie też umiem się.(bosh jaki Yodyzm). - co widać na fb. - zdarza się, że pod jakimś względnie normalnym postem nadchodzi troll-owa apokalipsa!
3. nie owijam w bawełnę w życiu, bo po co?
4. łatwo mi popsuć humor, staję się marudna, właściwie z założenia jestem marudna ale na poprawę humoru jest szybka szansa
5. ciętoripostuję...ohjo,... czasem zarzucę życiowym sucharem, ale staram się, żeby większość była epicka.

Właściwie dobrze by było, żeby moje życie było epickie, nie wiem czemu ludzie rezygnują z drobnych wydarzeń, które by podnosiły jakość i wartość życia...
nie lubią się gubić, schodzić z utartych miejskich szlaków, z tras turystycznych, jeżdżą na wakacje "olinkluziw" wypełniają sobie każdą sekundę życia czymś, przy czym nie muszą myśleć...
staram się, żeby zawsze było epicko! chociaż minimalnie, zrobić jakąś głupotę błąd, przez co cała sytuacja/impreza/spotkanie zapadnie w pamięć bo będzie niepowtarzalne!
dlatego jutrzejszego grilla mam zamiar ozdobić ręcznie robionymi lampionami wycinankowymi...mam nadzieje że wyjdą :)
nie wiem tylko, czy ludzie dopiszą.
Miałam zainstalować ślizgawkę wodną w ogrodzie, ale pogoda nie sprzyja więc przerzucę się na lampiony. Zależy mi na ludziach, nie wyrażam tego słowami ale wolę upiec im ciasto, zrobić coś ładnego czy po prostu jakiś niewielki gest... i zależy mi, żeby się dobrze czuli..
i może upiekę babeczki (specialite de mua);)
ale i tak jestem trollem :P
trololololo

niedziela, 12 maja 2013

Oszalałam!!

Post drugi dnia dzisiejszego, bo mnie naszło na coś słodkiego.
Budyń śmietankowy ciasto kruche trochę
i wisienki ze spiżarni całkiem za darmochę
uuuu...
Patrzą sie na mnie uroczymi oczętami z wiśni, niektóre z pestkami i niemo błagają z błyskiem w owocowym oku: zjedz mnie pierwsza zjedz!
no to zjem..
ale najpierw muszę opisać, co zrobiłam bo zapomnę.

1. wygrzebałam przepis na szarlotkę n kruchym spodzie:
3 szklanki mąki (dałam krupczatkę i resztkę tortowej)
szklanka cukru (dałam 3/4)
1 plaska łyżeczka sody (za dużo, następnym razem dam dwie szczypty może) - w oryginale dwie łyżeczki proszku do pieczenia
1 jajko
1 kieliszek alkoholu (dałam domowej roboty zapach pomarańczowy 2/3 kieliszka plus dolałam gorącej wody)
skórka z jednej cytryny (dałam łyżkę skórek pociętych na drobno z wyżej opisanego zapachu pomarańczowego)

mieszać, zagnieść.
wylepić foremki
piec w 200 stopniach na pieczeniu termoobiegiem przez pierwsze 5 minut potem grzanie od góry i dołu.
budyń- wg. przepisu na opakowaniu ale:
- zrobiłam w 400 ml mleka a nie w 0,5 litra
- dodałam łyżkę mąki ziemniaczanej więcej (żeby było bardziej zwarte)

tada! wyglądają jak małe potworki :)albo rozpuszczone pandy :D