Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lista. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lista. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 listopada 2015

Jakie seriale oglądać jesienią? sezon 2015/2016

Jesień dla fanów seriali to istny dylemat:
Czy warto oglądać nowe seriale/zaczynać sezony?
Czy warto jeszcze kontynuować serie, które są z nami od lat?
Czy może lepiej rzucić to wszystko i wyjść z domu?
Czy lepiej wziąć się za krótkie serie (maks 2-3 sezony) i zrobić maraton?

Stare tematy tutaj:
2013
2014
podsumowanie sezonu 2014/2015

Co teraz oglądam dla czystej rozrywki?
Nadal Once Upon a Time, jednak ten serial lepiej oglądać po 3 odcinki niż co tydzień po jednym, także jeszcze sobie poczekam. Zawiłości fabuły i miliardy bohaterów powodują, że jest co odkrywać. Poza tym nowa Mroczna ...

Kontynuuję Gotham które coraz bardziej oddala się od pierwowzoru, nadal tęsknie za Fish Mooney - niestety obecny antagonista za dużo grał czarnych charakterów. Nie dorasta jej do pięt. Za to przemiana Edwarda Nygmy - mniam!

IZombie - przestało być tak strasznie rozlazłe a aktorka która gra rolę tytułową zaskakuje mnie każdorazowo swoją przemianą charakteru. Podbija cechy charakterystyczne i udowadnia wszechstronność


Odkryciem sezonu jest dla mnie serial Scream Queens - dawno nie widziałam tak udanego pastiszu. Jak American Horror Story jest to bólu poważny krwawy i właściwie bezsensownie obrzydliwy tak Królowe Krzyku są odświeżeniem tego sztywnego gatunku. Obowiązkowy element dla każdego fana horrorów.
Obsada : znana z AHS Emma Roberts (demoniczna), Jamie Lee Curtis (zimna), Lea Michele (irytująca jak w Glee) oraz pomniejsze role amerykańskich gwiazdek: jednego z Braci Ha...Jonas, i Ariany Grande.
Jednak największa uwagę zwracam na  Billie Lourd - czyli córkę Carrie Fisher. Bardzo ciekawa aktorsko z dobrym głosem - ciekawe jak się jej rola rozwinie.
Fabuły nie zdradzę za bardzo, jeżeli powiem, że w KappaGammBeta pojawia się morderca w stroju maskotki szkolnej drużyny i zaczyna się bawić.

Z nowości obejrzałam Supergirl, i odliczajac główna bohaterkę (znana z ostatnich części Glee...mam nadzieję, ze ten serial się nie odrodzi) to dla samej Calisty Flockhart (Ally McBeal) warto poświecić czasem godzinkę.

Dość ciekawie zapowiada się też odgrzebywany w stylu typowych historii Penny Dreadful - Jekyll and Hyde. Niestety za dużo będzie w tym magii, także pewnie zarzucę. Chociaż dla samego klimatu uliczek mglistego Londynu..może warto?


Przestałam oglądać American Horror Story, dwa odcinki piekielnego hotelu mnie nie przekonały a pomysły Twórców przechodzą w kolejne koszmary. Podziękuję
Właściwie na inne już nie mam czasu. Kilka czeka na lepsze dni czy mokre i zimne wieczory.

środa, 8 lipca 2015

Serialowisko 2014/2015

Czas najwyższy na podsumowanie seriali z ostatniego połrocza.
Swego czasu pisałam o moim podziale na seriale Celebrowane i Obiadowe.
Teraz jednak, w gąszczu seriali o właściwie podobnej tematyce skupię się jedynie na nowościach.
Produkcje 2014/2015 lub nawet samo 2015:

Na pierwszy ogień idzie IZombie i Stitchers

Młoda dziewczyna zyskuje niezwykłą umiejętność odczytywania wspomnień zmarłych ludzi:
1. Bo zjada ich mózgi (IZombie)
2. Korzysta z najnowszej technologii przy fakcie, że cierpi na dziwną chorobę (Stitchers)
pomaga przy tym lokalnemu detektywowi w rozwijaniu zagadek kryminalnych.
Przez te zdolności jednak jest osobą aspołeczną i nie posiadającą przyjaciół. Do tego przejmuje część zachowań osoby której mózg zjadła/wszyła się.

Praktycznie identyczna fabuła dwóch seriali. Nie obiecujcie sobie jednak za wiele po Stitchers - drewniane aktorstwo (modelowa uroda głównej bohaterki nie może być lepsza od jej gry aktorskiej)
Na zabicie czasu i owszem, ale fabuła słaba, akcja ciągnie się i stosowane są zagrywki znane z seriali dla nastolatków. Mało pomysłowe.
Również same efekty specjalne bez szału.


IZombie - oprócz tego, że otoczenie głównej bohaterki jest drażniące (oprócz jednego przyjaciela jest ona uważana przez innych za medium, no bo wszyscy walczą ze złymi zombie a ona jest tym dobrym - bo karmionym) to serial da się oglądać - ale nie przy jedzeniu. Co prawda widać specjalne ograniczenie w ilości obsady (epizodyści, brak nowych, dochodzących bohaterów) a takim zabiegiem serial nie wyróżnia się niczym specjalnym. Do tego najgorsza czołówka jaką w życiu widziałam.
Sam pomysł dobry - zwłaszcza fragment o astronaucie.


Kolejnym serialem jest Outlander - historia Angielki która dziwnym zbiegiem okoliczności ( i odrobiną magii ) zostaje przeniesiona w czasie do Szkocji z okresu Jakobinów.
Serial rozwinął się nadzwyczaj dobrze, ma doskonale skrojoną muzykę, bardzo ładne zdjęcia i dobrze się ogląda facetów w kiltach. Również pozytywnie wychodzi zderzenie kultur: jak bardzo bądźmy szczęśliwe dziewczyny, że żyjemy TU i TERAZ, bez zakazów, gorsetów, i koniecznego męskiego opiekuna.
Całkowicie polecam wielbicielom historii Anglii (i Szkocji).

Największe oczekiwania mam do serialu Humans - jest to produkcja dziejąca się w niedalekiej przyszłości, gdzie sztuczna inteligencja zostaje obudzona a roboty wykonują większość prac za ludzi: opieka nad dzieckiem, gotowanie itp. zwłaszcza takich, gdzie nie trzeba podejmować decyzji.
Trafiamy do rodziny w której matka pracuje tak długo poza domem, że ojciec , nie potrafiąc sobie ze wszystkim poradzić wbrew opinii żony kupuje robota.
Z defektem

Mam nadzieje, że w tym serialu nadal będzie wątek etyczny - bardzo dobrze się ogląda. Poza tym jest to jakby kontynuacja A.I. (albo też dzieje się w tym świecie).

Znowu w lekarskim światku dzieje się Proof.
Scenarzyści i producenci stosują chwyt wielowątkowych historii, podobnie jak w przypadku American  Horror Story. Zrobiony został przegląd ludzi którzy doświadczyli tzw "życia po śmierci" i na kanwie tego dzieje się historia o miliarderze opętanym chęcią dowiedzenia się "co potem" i lekko sfrustrowanej lekarce z traumą śmierci dziecka, nastoletnią córką i mężem który również jest lekarzem. Będzie obyczajowo także nie nastawiam się na kontynuacje oglądania.


The Astronaut Wives club - tylko dla tych, co lubią seriale w stylu "Gotowych na wszystko" gdzie jest dużo rożnych charakterów, ładne aktorki a wszystko to na tle historycznych zdarzeń.
Słabsza, dużo słabsza wersja Mad Men - zwłaszcza w przypadku nakreślenia fabuły i klimatu. Nie polecam. A to wszystko mimo oparcia o bestseller Lily Kopper i doskonale zachowane materiały z tych czasów (oparcie o faktyczne wydarzenia). Mam wrażenie, że to serial zrobiony "na siłę".


czwartek, 16 kwietnia 2015

FestiwaloWIANKOwianeczka - festiwalowe FAQ

Na specjalne życzenie odkładam na później pisanie o radiu i omawiam bardzo aktualny temat.
Oczywiście festiwalowy.

Wyobraźmy sobie Ciebie i Ciebie i Jego i Ją i Ich. Nigdy nie mieli do czynienia z żadnym festiwalem. Może i by chcieli ale boją się. Może i by chcieli ale tyle pieniędzy wydać, może i tak..ale...
i teraz będę prostować to "ale".
Od razu napiszę: wpis nie jest sponsorowany przez nikogo, oprócz mojego czasu. Dlatego opowiem o tym w najprostszy możliwy sposób: odpowiadając na pytania.  Oczywiście jeżeli jakieś powstaną, możecie dopisać.

1. Nigdy nie byłam/em na festiwalu, jednak czuję, że jestem na to za stara/y.
Nigdy nie jest się za starym na festiwale! Przykładem może być najstarsza para oglądająca razem filmy,  nakręcono o nich nawet dwa filmy dokumentalne, Państwo Maria i Bogdan Kalinowscy zawsze byli mile widziani na Nowych Horyzontach we Wrocławiu.  Na muzyczne również jeżdżą nie tylko dziane nastolatki, ale i ludzie w średnim lub starszym wieku.

2. Od jakiego festiwalu zacząć?
Od tego najbliżej, ja rozpoczęłam swoją przygodę z festiwalami od Nowych Horyzontów w Cieszynie (2004 r) później działałam w wolontariacie na pierwszych pięciu edycjach we Wrocławiu. Warto patrzeć, co się dzieje w mieście i okolicy. Miałam to szczęście w nieszczęściu że brałam bierny(nigdy na widowni) udział w przygotowywaniach festiwalu Opolskiego w LO.
Jeżeli klimatem nam nie pasuje, zawsze  można spróbować nieco dalej. Warto też chodzić na mini festiwale obejmujące jeden wieczór w klubie.

3. Jestem niepełnosprawna/y ruchowo czy to nie utrudni mi odbioru festiwalu?
Oczywiście że nie! Festiwale dostosowane są dla osób niepełnosprawnych. Co prawda w salach kinowych jest tylko kilka miejsc dla osób poruszających się na wózkach, jednak są też pokazy plenerowe. Co do festiwali muzycznych, ze względu na zmienną pogodę zawsze jest przeprowadzona gdzieś utwardzona droga którą można dostać się pod odpowiednie sceny. Są też platformy gdzie w spokoju można obejrzeć koncert. Spanie na polu namiotowym oczywiście również jest możliwe.

4. Nie mam paczki znajomych z którą mogę pojechać, ewentualnie jadą dwie dziewczyny, czy to bezpieczne?
Jazda w pojedynkę jest trudna, ponieważ pewnych rzeczy nie da się przewidzieć. Warto jednak nawiązać nowe znajomości. Jeżeli jedzie się z przyjaciółką - bardzo wskazane. Pola namiotowe jak i cały festiwal objęty jest ochroną. Zdarzyło mi się samej wybrać na festiwal. Bardzo dobrze to wspominam,w przypadku Openera jednak trójka znajomych była już na miejscu. Chłopaki mogą jeździć. Zawsze ktoś przygarnie.

5. Mamy dziecko ale nie ma kto się nim zająć. Co teraz?
Zawsze można kupić bilet dzieciakowi (i słuchawki tłumiące dźwięk) co prawda bobasy nie przepadają za tłumami i hałasem, jednak w tamtym roku do Syren Artura Rojka  bardzo dobrze się bawiły. Sama na pierwszym koncercie byłam podobno jako 4 latka. Pamiętam wielką scenę, helikopter i hałas i siedzenie na trawie. Starsze dzieci mogą uznać to jako wielką frajdę. Wiadomo, wtedy nie można już tak bardzo robić tego, co się chce.

6. Jak się zabezpieczyć przed kradzieżami?
Nie ma idealnego sposobu. Na pewno nie zostawiać najcenniejszych rzeczy na polu namiotowym. Warto na poczatku kilkudniowego festiwalu zostawić swoje skarby w depozycie. Najlepiej jednak nie brać diamentowych kolczyków i złotych zegarków.

7. Czy muszę spać na polu namiotowym? 
Nie, zawsze można wynająć kawałek łóżka w hotelu czy hostelu, skorzystać z couchsurfingu czy też popytać po miejscowych znajomych/rodzinie. W przypadku zalania namiotu (było) warto mieć plan B. (całkowicie przypadkowo miałam i dziękuję !) Pole to jednak wygodna i tania opcja, zwłaszcza że powroty mogą zajmować trochę czasu.

8. Jakie są niezbędne rzeczy podczas kilkudniowego festiwalu? Zakładam że śpię pod namiotem.
Bezwzględnie: namiot, śpiwór, żel pod prysznic, dezodorant, ręcznik, zmiana ubrań na każdą pogodę(na dni wyjazdu+1), kasa, karta, ID, krem do opalania, wit.C albo jakaś inna suplementacja witamin (jeszcze nigdy nie wróciłam zdrowa z festiwalu..), tabletki na gardło (festiwal muzyczny), krople do oczu (festiwal filmowy), woreczki foliowe (zawsze), papier toaletowy, żelazna racja batoników zbożowych, cukierki, notatnik, długopis, ładowarka, powerbank(przydaje się przy minimalnej żywotności baterii telefonów i gigantycznych kolejkach do ładowania), karty do gry, plastry, buty na zmianę. Najlepiej zrobić listę przed wyjazdem.

9. Czego się wystrzegać?
Brania zbyt cennych rzeczy, uważnie wybierać nowych znajomych, nie przesadzać z używkami, Pamiętajmy o unikaniu brania ostrych narzędzi i parasoli na festiwale - mogą zostać zabrane przy wejściu (jeżeli mamy szanse, dostaną numerek i będzie do odzyskania)- filmowych festiwali to nie dotyczy.

10. Skąd mogę czerpać informacje o festiwalach?
 Obecnie są oprócz wiadomości na stronach oficjalnych, informacje na portalach społecznościowych a także można ściągać aplikacje. Osobiście lubiłam gazetki festiwalowe (bardzo) bo mogłam sobie zachować na pamiątkę. Aplikacje niestety są zbyt tymczasowe.

Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, chętnie odpowiem. Na razie pozostało mi przygotowywać się do Spring Break w Poznaniu. Relacje będą w przyszłym tygodniu. Nigdy nie byłam także czujnym okiem będę obserwować wydarzenie z każdej strony.

niedziela, 22 marca 2015

Kultowe filmy - rozbiór na części pierwsze

Większość z nas,  a może i każdy ma na swojej liście ukochany, wielbiony film, tak jak uwielbianą piosenkę kojarzącą się z danym etapem w naszym życiu a może tylko z jakimś migocącym wspomnieniem. Film, podczas którego olewało się popcorn, zajmował cały mózg a potem myslało się o nim tydzień i miesiąc a nawet jeszcze dłużej "po" seansie.
Mamy filmy, które przed epoką powszechnego dostępu do internetu oglądaliśmy z wypiekami na twarzy w telewizji na minimalnej głośności żeby reszty domu nie pobudzić. Bo do dzisiaj dobre filmy nie lecą raczej w normalnych godzinach - ale od czego jest internet a też przeglądy filmowe przypominające klasyki?

Kultowe filmy podzieliłabym na kategorie:
- cytowane
- nowatorskie
- mistyczne/filozoficzne
- życiowe/niszowe

Pierwsza grupa to filmy najpopularniejsze, gdzie za sprawą talentów scenarzystów lub tłumaczy do obiegu weszły pewne zwroty, wyrażenia, zachowania. Żeby nie być gołosłowną:
"Co ja sobie za to kupię? WACIKI?"
"Cebula ma warstwy, ogry mają warstwy"
czyli to z polskich obrazów: Kiler 1 i 2, Chłopaki nie płaczą, Testosteron, z zagranicznych: Shrek( w sumie ratował nas dubbing), Fight Club i Pulp Fiction, Clerks, Śniadanie u Tiffaniego, Mężczyźni wolą blondynki
Obecnie cytuje się filmy przez screenshot albo odpowiedni fragment. Dominują tam oczywiście obrazy amerykańskie ale z mojej kategorii "życiowo/niszowej"
Kolejna grupa to nowatorskie: filmy, które przez swoją oryginalność stały się dziełami naśladowanymi a również bardzo popularnymi. Nie mówiły o tematach trudnych, jednak bliżej im zawsze było do kontrowersji i strachu. Zatem odwoływały się do najstarszej zgrozy. Obejrzenie ich grozi wtórnością następujących po nich ekranizacjach czy kolejnych odwołaniach do "ojców".
Może być to jeden motyw, może być scena która zapadła w pamięć. Wzrost popularności wielosezonowych seriali przerzucił nowatorstwo na tasiemce.
Przykłady filmowe:
Mechaniczna Pomarańcza i Odyseja Kosmiczna 2001 - Stanleya Kubricka,
Od zmierzchu do świtu, Mad Max,
Kill Bill, 
Filmy Hitchcocka - między innymi Ptaki, czy też Okno na podwórze,
Gwiezdne Wojny IV-VI (jakby ktoś nie wierzył, niech przeczyta albo obejrzy Eragorna, historia ta sama wciśnięta w magiczne średniowiecze)

Mistyczne/filozoficzne, tu jest dość ciężko, bo reżyser sobie wymyśli a potem banda nawiedzonych chodzi i potwierdza jego teorie (brutalnie). Można też niektóre nazwać "filozoficznymi przypowieściami". Do tej kategorii należą filmy "wielokrotnego obejrzenia" z niejasnym zakończeniem lub z całkowicie pokręconą fabułą. Przeplata się rzeczywistość i mistyka.
Doszliśmy więc do kategorii, do której wklejam Donniego Darko - mój ulubiony i przeukochańszy film z okresu licealnego.  Nie Requiem dla snu ani Jedwabna Opowieść,
 W tej kategorii byłby też Interstellar, Matrix (ale jedynka tylko i wyłącznie),
Również Edward Nożycoręki i Orlando gdzie zagrała Tilda Swilton.

Ostatnia kategoria, najbardziej pojemna, to filmy zwyczajne, bez szczęśliwych przypadków, bez sił nadprzyrodzonych, często z ograniczonym budżetem a zarabiając, przez swoją kultowość.
Należy do nich, ze starszych produkcji: Transpotting,  wspomniane wcześniej Requiem dla snu,
również węgierski obraz Kontrolerzy (scena z misiem w metrze jest moja osobistą sceną kultową),  Virgin Suicides Fanny i Aleksander, i Constant Gardener. Z nowszych (i jak wspomniałam już, cytowanych internetowo)The Perks of being a Wallflower, Nietykalni,

Każdy ma taką swoją listę niezapomnianych filmów. Staram się teraz nadrobić braki, więc stworzyłam kilka lat temu zestaw filmów, które dla fana kina są całkowitą podstawą. Zestaw jest subiektywny i nigdy nie zostanie zamknięty. Żeby ułatwić podam tylko te filmy, które ukazały się przed 1990 rokiem. Z uzasadnieniem.



ZAGRANICZNE:
Good Morning Vietnam - dla roli Robina Williamsa
Odyseja Kosmiczna 2001 - już nigdy nie zdziwi Cię postument w środku niczego, warto obejrzeć w kinie.
Mechaniczna Pomarańcza- każda sztuczna rzęsa przybliży Cię do psychopatyzmu
Mad Max- australijskie ozploitation w najlepszym wydaniu
Star Wars IV-VI - nowatorskie!
Przeminęło z wiatrem - bo Scarlet to zła kobieta była a Clark Gable był taki przystojny..
Filmy o Jamesie Bondzie– które wolicie, klasyk dla mnie do nadrobienia.
Ptaki - ogólnie filmy Hitchcocka są bardzo klimatyczne.
Śniadanie u Tiffaniego - dla klasy Audrey Hepburn za którą wszyscy tęsknią
Deszczowa Piosenka - bo problem jest ten sam do dziś
Dziecko Rosemary - książeczka cieniutka a historia mroczna
Omen - ostrzeżenie,  żeby nie nazywać dziecka urodzonego w czerwcu Damien
Powrót do Przyszłości - bo żyjemy w tej przyszłości
Brazil - na mojej liście stoi nadal, ale to dlatego że chcę obejrzeć na wielkim ekranie
Tron - klasyk filmów sf a jaka śmieszna technologia!
West Side Story - Musical - u mnie nadal na liście
Imperium Słońca - dużo smutku
Blade Runner - mnie nie wciągnął, ale co kto luboi
Ośla Skórka - klasyk francuskiej baśni z Catherine Deneuve
Taksówkarz - nadal nie przebrnęłam, tak samo jak przez:
Hair (musical)


POLSKIE: (z polskimi jest tak, że kultowe lecą co święta a na perełki trzeba trochę poczekać,
Polskie przedwojenne komedie: Pani Minister Tańczy,  Zapomniana Melodia, Papa się żeni, Jego ekscelencja Subiekt, klasyczny humor z lwowskimi akcentami. zachwycające i lekkie kino
Zakazane piosenki - hit powojenny, aż lśnił od gwiazd
Pamiętnik znaleziony w Saragossie - historia pudełkowa na podstawie jednej z najpopularniejszych szlacheckich powieści Potockiego.
Niewinni czarodzieje, Popiół i Diament ( i inne filmy ze Zbigniewem Cybulskim) - scenariusze są tak cudowne że ogląda się jednym tchem
(tu lista hitów telewizyjnych)
Miś,
Seksmisja, 
Sami Swoi,
Jak rozpętałem drugą wojnę światową,
Vabank,
Rejs
Znachor
Nie lubię poniedziałku
Nóż w wodzie - w kolejce u mnie nadal
Eroica - to też w kolejce, ale punkt obowiazkowy
Trzy kolory – Kieślowskiego oraz Dekalog, przez Dekalog przebrnęłam, jest to bardzo ciężkie kino ale warto znać.
Ekranizacje lektur litościwie pominę.